Uruchomiliśmy Betaplaneta.pl. Stop. Dla dzieci i rodziców. Stop. Więcej informacji wkrótce. Stop. Jutro wylatuje, w piątek wracam. Stop. Jeśli dobrze pójdzie, w weekend będę odpoczywał pierwszy raz od… dawna. Stop. Przypominam o Betaplaneta.pl. Dobranoc. Stop.
Dyżurnym tematem wszystkich mediów jest wielki kryzys, który według grupy ekspertów doprowadzi co najmniej do końca świata. Jako że jeden kryzys i koniec świata już przeżyłem, toteż przesadnie się nie martwię. Zwłaszcza, że rzeczony kryzys raczej branżę internetową zmieni (i mam nadzieje, że na dobre) niż załamie.
Kryzys gospodarczy nie jest jednak jedynym o którym media donosiły, choć nawet nie musiały.
O ile bankrutujące banki przeciętnego Kowalskiego interesują tyle co zeszłoroczny śnieg, o tyle losy Reprezentacji to sprawa fundamentalna. Zwłaszcza, że od pierwszego meczu EURO 2008 (wcześniejsze mecze odpuśćmy) sytuacja była zła. Na Euro przegraliśmy dwa mecze, jeden zremisowaliśmy (w okolicznościach, które niejednego kibica przyprawiły o palpitacje) i kadra wróciła do domu. Dwa pierwsze mecze eliminacji przyprawiały o ból zębów. Nawet zwycięstwo nad San Marino było wymęczone. Aż tu nagle przebudzenie i gigantyczny skok z domestic level do international level. I to w meczu z 8. drużyną świata.
Druga bramka była piękna, ale to co zrobił Kuba Błaszczykowski zanim podał Pawłowi Brożkowi było arcydziełem.
Tak się zastanawiam ile mogliby osiągnąć nasi piłkarze, gdyby zawsze walczyli tak jak wczoraj Błaszczykowski?
Prawie popłakałem się ze śmiechu kiedy zobaczyłem na faktowym www okładkę dzisiejszego wydania. Chłopaki w Fakcie tak mocno się starali, żeby było strasznie, że zrobiło się nieprawdopodobnie śmiesznie. Z resztą o czym tu pisać…
A co się dzieje w artykule to już dramat po stokroć. Najlepsze jest to, że pod tekstem nie wstydziły się podpisać trzy osoby. Szaleńcy?